Rozdział 2.
-Ted słuchaj o co chodzi z tą paczką?-szybko wydusiłam z siebie pytanie jak usłyszałam, że odebrał.
-Szykuje się niezła akcja za dwa tygodnie ale szczegóły powiem Ci jak wykonasz to zadanie-jaka akcja do cholery?!- A teraz kończę, cześć-usłyszałam jedynie i się rozłączył.
O co chodzi z tą akcją? Kończę 18 lat i najszybciej jak tylko mogę uciekam stąd, nie będę przez całe życie maczała ręce w jego brudach. Schowałam paczkę do sejfu i zaczęłam rozpakowywać zakupy. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zrobię żeberka w winie a na pod wieczorek lody z bitą śmietaną, owocami i cappuccino. Jak skończyłam przygotowywać, nałożyłam sobie na talerz i zaczęłam zajadać.
Niestety przerwał mi dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a tego widoku się nie spodziewałam. Niall we własnej osobie stał teraz przed moimi drzwiami czekając aż go wpuszczę do środka jednak gapiłam się na niego jak bym ducha zobaczyła.
-Mm co tak pachnie?-zaciągnął powietrze nosem
-Ugotowałam sobie obiad, nie spodziewałam się akurat Ciebie tutaj-pokazałam na niego palcem i zaprosiłam go do środka.
-Zjesz ze mną?-oby nie, zapytałam jedynie z grzeczności, której nie posiadam za wiele.
-Oczywiście bo przez te zapachy aż zgłodniałem-odparł łapiąc się za brzuch.
Odwróciłam się z wymalowanym na twarzy grymasem i przewróciłam oczami. Blondyn powędrował za mną a ja mu podałam talerz i usiadł naprzeciwko mnie przy stole.
-Co Cie tu sprowadza?-zapytałam się jak narazie grzecznie
-Wpadłem bo byłem blisko-odparł
-Skąd do cholery w ogóle wiesz gdzie mieszkam?-podniosłam głos.
-Ted mi powiedział-mruknęłam pod nosem niezadowolona.
Dalej w ciszy skończyłam i wrzuciłam brudne talerze do zmywarki przy okazji nakładając pod wieczorek. Nie byłam jakoś zachwycona jego obecnością w moim domu, nie pasował mi ten chłopak. Coś czułam, że się nie dogadamy. Skończyłam jeść w ciszy wrzuciłam kolejne naczynia do zmywarki i ją włączyłam. Podreptałam na górę po książki i zeszłam na dół, siadając obok niebieskookiego na kanapie. Bacznie mi się
przyglądał co mi nie za bardzo pasowało, irytowało mnie to. Nigdy nie lubiłam jak ktoś się na mnie gapił i to
jeszcze tak perfidnie.
-Co się tak gapisz?-spytałam z poirytowaniem
-A co zabronisz mi?-odpowiedział oschle
-Jak masz zamiar tak się na mnie gapić to lepiej stąd wypierdalaj zanim Ci chłopczyku zrobię krzywdę-spojrzałam na niego ironicznie się uśmiechając
-Krzywdę to możesz sobie zrobić, mi byś nie dała rady lalunio-ale mnie ten człowiek wkurwia
-Lepiej stąd wypierdalaj zanim Ci nakopie-czułam coraz większość złość, która przeszywała moje ciało
-Nie wyjdę stąd o ile sam tego nie zachce-uśmiechnął się głupkowato a ja w tym momencie straciłam nad sobą panowanie.
Złapałam go za bluzkę i pchnęłam w stronę drzwi wejściowych, przy których zaraz się pojawiłam, otworzyłam je i wypchnęłam za nie blondyna, któremu przywaliłam w twarz z pięści. Nikt w moim domu nie będzie się tak do mnie odzywał, nikt nie pozwolę sobie na to a tym bardziej takiemu zadufanemu w sobie dupkowi jakim jest Niall. Wróciłam do książek już nieco uspokojona i zaczęłam odrabiać lekcje. Spakowałam potrzebne mi książki do torby i pobiegłam do łazienki się wykąpać. Założyłam świeżą bieliznę i ubrałam na siebie bluzkę a włosy związałam w zwykłego koka. Nie lubiłam spać w rozpuszczonych włosach. Nie wiedziałam gdzie jest mój telefon więc zaczęłam go szukać, po chwili znalazłam go w kuchni. Spojrzałam na wyświetlacz 2 nieodebrane połączenia od Ted`a.
-Kurwa-syknęłam.
No to mam przejebane, pewno ten dupek poskarżył się Ted`owi. No to super albo mnie znowu pobije do nie przytomności albo mi wpuści kule w głowę. Wkurzona poszłam do łóżka ignorując dzwoniący co chwila telefon. Nastawiłam sobie budzik i próbowałam zasnąć ale obudził mnie dzwonek. Jest 2 w nocy, kto o tej godzinie przychodzi? Wnerwiona wstałam z łóżka i schodząc po schodach zapaliłam światło. Otworzyłam drzwi a w nich stał Ted z Niallem. No to mam przesrane.
-Czego chcecie o tej godzinie? Zapomniałeś, że mam szkołę i rano muszę wstać?!-syknęłam zaspanym głosem
-Nie drzyj na mnie swojej parszywej mordy. Mamy sobie z Tobą do pogadania-wszedł do środka nie zauważając mojego sprzeciwu. Bałam się tego co za chwile mam usłyszeć.
-------------------------------------------
No to jest mi smutno, jeden komentarz tylko pod 1 rozdziałem. Mam nadzieje, że się jakoś zrehabilitujecie i będzie więcej komentarzy bo to na prawdę motywuje.:)
jezu super zapraszam do mnie <3 http://onedirection100798.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń