sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 6.
Obudziłam się rano strasznie niewyspana. Prawie przez całą noc myślałam co się stało mojej przyjaciółce.
Z takim nastawieniem wstałam z łóżka i poszłam się wykąpać, zjadłam i wyszłam z domu. Jechałam w stronę domu blondynki z najgorszymi myślami co mogło się jej zdarzyć. Weszłam do domu bez pukania po długim oczekiwaniu aż ktoś mi otworzy. O dziwo drzwi był otwarte. Szłam po schodach w stronę drzwi od pokoju Oliwi, które zaraz otworzyły się gwałtownie przy pchnięciu mojej ręki. Blondynka leżała w łóżku cała zapłakana ale chyba spała. Nie chciałam jej budzić poszłam zrobić jej śniadanie i herbatę. Weszłam znowu na górę do jej pokoju ale nadal spała jak dziecko. Jej telefon zawibrował. Odebrałam i wyszła z pokoju.
-Halo?-zamknęłam po cichu drzwi
-Darylin?-męski głos zapytał, już wiedziałam kto to był
-Tom? Co ty chcesz od Oliwi?-uniosłam ton głosu jak znalazłam się w kuchni
-Jej braciszek strasznie się u mnie zadurzył i Oliwia przypadkiem odebrała Twój telefon i podała się za Ciebie. Usłyszała, że masz pobić jej brata a praktycznie zabić go bo zadurzył się na 20.000$.-powiedział jak by jednym  tchem.
-Co kurwa? Ja miałabym to niby zrobić? Zapomnij o mnie, zleć to zadanie komu innemu ale na pewno nie mi. Ja tego nie zrobię, możesz mnie nawet zabić ale ja nie będę  niszczyła życia mojej przyjaciółce i zabijała mojego przyjaciela, którego traktuje jak brata. Jeżeli zbliżysz sie do niego lub do Oliwi zabije Cie tak szybko, że nawet nie będziesz wiedział kiedy. Zapamiętaj to sobie- syknęłam w stronę Tom`a i się rozłączyłam. Jak on mógł to zrobić? Mnie? Oliwi? A przede wszystkim Jason`owi. To mi się nie mieści w głowie. Obiecuje, że jeżeli jemu albo jej coś się stanie to zamkne go w piwnicy i będę torturowała do końca jego życia. Usłyszałam za sobą cichy oddech odwróciłam się i zobaczyłam blondynkę z podkrążonymi oczami i czerwonymi spojówkami od płaczu. Nigdy jej w takim stanie nie widziałam.
-Nie zabijesz go prawda?-cicho powiedziała drżącym głosem
-Nie. Wiesz dobrze, że za niego oddałabym własne życie- przytuliłam ją ręką i zaprowadziłam do kuchni aby zjadła śniadanie i wypiła herbatę. Musiałam wmusić jej jedzenie bo nie chciała zjeść. Nie mogłam patrzeć jak moja przyjaciółka przez moją własną prace załamuje się. Musiałam coś z tym zrobić i wpadłam na genialny pomysł.
-Ubieraj się i za 15 minut będę u Ciebie. A teraz zmykam do siebie się ubrać i przygotować-pocałowałam ją
w policzek i wyszłam z jej domu wsiadając od razu do auta. Jechałam szybko do domu aby się przygotować już prawie podjeżdżałam pod swój podjazd ale jakieś czarne auto mi go zablokowało. Zaparkowałam na ulicy i od razu otworzyłam schowek i wyciągnęłam z niej czarną broń. Sprawdziłam czy są naboje,wyskoczyłam z auta i ruszyłam w stronę domu. Drzwi był uchylone więc od razu wiedziałam,
że coś jest nie tak. Otworzyłam powoli drzwi i weszłam do środka trzymając broń przed sobą. Wszystkie pokoje na dole sprawdziłam, została mi góra. Zastanawiało mnie tylko kto i co a szczególnie po co chodzi mi po domu jak gdyby nigdy nic. Weszłam  na piętro i od razu usłyszała  kroki w moim pokoju. Podeszłam i otworzyłam drzwi. Znowu on. Znowu mój brat, tylko czemu on mi grzebie w szafkach?
-czego tutaj szukasz?-praktycznie krzyknęłam do niego
-Czegoś aby się o Tobie dowiedzieć. Tyle Cie nie widziałem, bałem się o Ciebie-uśmiechnął się do mnie ale zaraz  uśmieszek z twarzy mu znikł jak zobaczył rzecz, którą trzymam w ręce.-Boże, pracujesz dla niego?
-Tak a wiesz dlaczego? Bo cholerny samolubie zostawiłeś mnie samą z mamą, która nie umiała sobie ze wszystkim poradzić. To Ty miałeś dla niego pracować a nie ja. To przez Ciebie siedzę w tym gównie. To ja byłam wiele razy skulona w kącie cała pobita, cała we krwi a powinieneś to być Ty!-krzyknęła  do niego i łzy pojawiły mi się w oczach-A teraz możesz stąd wypieprzać bo nie chce Cie znać!-wypchnęłam go za drzwi.  Uspokoiłam się, przebrałam złapałam swoją torebkę pakując w nią portfel i zamknęłam za sobą drzwi upewniając się czy zamknęłam je na klucz. Włączyłam silnik i pojechałam do Oliwi. Zatrąbiłam a zaraz blondynka wyszła z domu, ubrana w śliczną sukienkę i trampki.
-------------------
No to już rozdział 6, eh jak to szybko leci. A wy nadal nie komentujecie. Może mały szantażyk? 5 komentarzy następny rozdział!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz