Rozdział 3
Bałam się tego co za chwile mam usłyszeć. Usiadłam w salonie na kanapie a oni na przeciwko mnie. Zrobiło mi się sucho w gardle i zaczęłam się denerwować.
-Czemu go uderzyłaś?-dopiero teraz spojrzałam na twarz chłopaka, który miał rozciętą wargę.
-Niech na drugi raz uważa jak się do mnie odzywa i niech mnie nie prowokuje-odparłam szybko
-On miał za zadanie sprawdzić Twoją cierpliwość, Dar a nie musiałaś do niego od razu lecieć z pięściami-spojrzał na mnie wzrokiem pełnym bólu? Chyba tak to mogę uznać.
-Wiesz dobrze, że bardzo szybko można mnie wyprowadzić z równowagi a wtedy nad sobą nie panuje, więc po co to całe sprawdzenie?-spojrzałam na blondyna, który patrzył się w podłogę.
-Wiem ale musiałem się upewnić, a teraz my idziemy do siebie a Ty spać-odparł żegnając się i wychodząc.
Czy on mi nie ufał? Nie mam głowy do myślenia. Ułożyłam się wygodnie w łóżku i zasnęłam. Rano budząc się z dziwnym humorem wiedziałam, że ten dzień za dobry nie będzie. Ubrałam się, spakowałam śniadanie i ruszyłam w stronę nienawidzonej szkoły. Wolałabym chodzić gdzie indziej niż do tej budy. Pomimo, że nauczyciele uważają się za niewiadomo co to jeszcze Ci ludzie, którzy na każdym kroku kogoś oceniają nie rozmawiając z nim ani razu i plotkują na temat o którym nie mają żadnego pojęcia. Męczy mnie ta szkoła, marze tylko aby ją skończyć. Weszłam do budynku i pierwsze co zwróciło moją uwagę to duża grupka ludzi, która była zainteresowana czymś co w środku niej stało. Podeszłam z zaciekawieniem ale nie przewidywałam takiego widoku. Stał tam ten dupek Niall...Dziewczyny patrzyły na niego z takim pożądaniem jak na nikogo innego. No super niech jeszcze zacznie chodzić ze mną do klasy to wtedy będę najszczęśliwszą osobą na świecie. Poszłam na lekcje po dzwonku. Weszłam do sali i momentalnie chciałam
z niej wyjść. Siedział tam blondyn, któremu minionego wieczoru przywaliłam w twarz z pięści. Przewróciłam oczami jak głupi uśmieszek pojawił się na jego twarzy w momencie kiedy na mnie spojrzał.
-Możesz usiąść panno? Dopiero co przyszłaś a już szopki odstawiasz-odezwała się pani Beer
-Trochę grzeczniej proszę, nie jestem gównem dla pani tylko uczennicą do której należy mieć szacunek- cała
klasa w tym momencie się na mnie spojrzała a ja usiadłam w swojej ławce. Pani nic się później nie odezwała po mojej odpowiedzi tylko prawie oczy jej na wierzch wyskoczyły. Lekcje minęły szybko prócz tego, że wylądowałam u pedagog za to jak się odezwałam do matematyczki. Jak tak się bawimy to do końca roku ze mną nie będzie miała spokoju i w każdym możliwym momencie umilę jej życie. Dlatego nie lubiłam tej szkoły. Wracając do domu wstąpiłam do centrum handlowego myśląc co sobie kupić na jutrzejsze zadanie. Wybrałam czarne rurki, białą bluzkę i czarną skórzaną kurtkę. Wychodząc ze sklepu wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Uważaj jak chodzisz-wycedziłam zanim spojrzałam w górę i zobaczyłam kto to jest.
Był to chłopak z gangu, który prowadził wróg Ted`a. Musze przyznać, że całkiem przystojny z niego chłopak.
-Przepraszam. Nic Ci nie jest?-uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki w policzkach.-A tak w ogóle to jestem Harry-wyciągnął swoja dłoń w moją stronę. Niepewnie ją uścisnęłam i odwzajemniłam uśmiech. Jak
taki miły chłopak może być w gangu? W tym momencie również sobie przypomniałam o Niallu. No najwidoczniej może.
-Um..ja już Musze iść, cześć-zaczęłam iść szybciej kiedy zorientowałam się, że ten typ idzie za mną. Praktycznie wbiegłam na parking odnajdując swoje auto i odjeżdżając z parkingu galerii. Czego ten typ ode mnie chciał? Z przemyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu, pomyślałam, że to może być Ted ale jednak to była Oliwia, moja przyjaciółka.
-Cześć Dar-usłyszałam jej miły głos w słuchawce
-Cześć, co słychać?-odpowiedziałam
-Nic ciekawego, dzwonie aby Ci powiedzieć, że jutro jest impreza u mojego chłopaka kolegi o 20 więc mogłabyś wpaść, będziesz?-jaka impreza?
-Będę! Dobra kończę pa-rozłączyłam się i podjechałam na podjazd mojego domu. Stało tam dotąd mi nieznane auto. Niepewnie weszłam do domu, który był otwarty. Pewnie zapomniałam zamknąć drzwi. Weszłam do salonu i doznałam szoku, stał w nich mój starszy brat, który zostawił mnie wtedy kiedy był mi najbardziej potrzebny.
-Cześć Dar, jak Ty wyrosłaś. Cycki też Ci urosły-uśmiechnął się
-Czego tutaj szukasz? Zjawiłeś się akurat w tym momencie kiedy wyszłam na prostą i jakoś sobie radze a jak Cie potrzebowałam to Cie nie było. Więc zanim zrobię Ci krzywdę to radze Ci wypierdalać z mojego domu-wycedziłam pokazując ręką w stronę drzwi. Wyszedł nic nie mówiąc. Właśnie o to mi chodzi. Do tej pory myślałam, że jestem silna ale teraz po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy. Wybiegłam za nim
ale jego ani samochodu już nie było..Żałowałam tego co przed chwilą powiedziałam, pomimo tego, że mnie zostawił kocham go nadal. Zanim zniknął byliśmy sobie bardzo bliscy, nie jak rodzeństwo tylko jak przyjaciele..O wszystkim rozmawialiśmy, wszędzie razem wychodziliśmy mimo tak dużej różnicy wieku..Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś jeszcze go zobaczę..
---------------------------
No to mamy 3 rozdział, bardzo mi smutno z tego powodu, że jest tak mało komentarzy. Mam nadzieje, że się poprawicie:(
Super!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny:)
-@LoveStayStrong_