środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 5.
-Chcę z wami porozmawiać. Usiądźcie.-pokazał na dwa krzesełka stojące na przeciwko jego biurka.- Więc zacznijmy od tego, że macie jedną odpowiedź do wyboru. Przechodzicie do mnie do gangu i zostawiamy waszych bliskich w spokoju albo zostajecie w swoim gangu i wasi bliscy giną razem z wami. Co wybieracie?-uśmiechnął się głupkowato pod nosem
-Wolałabym zginąć niż być w Twoim gangu śmieciu-Niall powiedział i splunął. Coraz bardziej ten chłopak mnie zadziwia. Jak z takiego miłego chłopaka w tak krótkim czasie może stać się aż tak agresywny i odważny?
-Ty już wybrałeś, teraz pora na Ciebie Darylin-jak  wypowiedział moje imię przeszły mnie dreszcze.
Już wiedziałam co zrobię. Złapałam się za tylną część spodni i wyciągnęłam zwinnym ruchem pistolet celując
we wroga.
-Ja nie zginę ale Ty skurwielu za to tak-uśmiechnęłam się do niego i już miałam nacisnąć spust kiedy ktoś mnie odepchnął. Spojrzałam w tym kierunku a tam stał chłopak, którego spotkałam w centrum. Ten sam chytry uśmieszek.
-Złaź mi z drogi i się nie wpierdalaj w nie swoje sprawy- odepchnęłam go i strzeliłam. Nigdy w tym dobra nie byłam ale trafiłam prosto w klatkę piersiową lecz jednak go nie zabiłam. Podeszłam do niego zwycięskim krokiem i szepnęłam do ucha.
-Teraz ja mam dla Ciebie propozycje i możesz wybrać tylko jedną odpowiedź do wyboru. Zostawiasz nas w spokoju i nikt nie ucierpi z Twoich bliskich albo nie zostawiasz i giniesz wraz z osobami z Twojego gangu właśnie w tej  chwili. Co wybierasz?-powiedziałam mu pewnym głosem
-Dam..dam..wa..wam...s.spokój..tylko..mnie..nie..zabijaj- jąkał się nie miłosiernie.
-I o taką opowiedz mi właśnie chodziło-odeszłam uśmiechnięta jak nigdy wcześniej złapałam za przedramię blondyna i pociągnęłam za sobą.
-Czemu go nie zabiłaś?!-wydarł się na mnie jak już wyszliśmy z domu.
-A Ty mądralo chciałbyś mieć człowieka na sumieniu, którego znasz odkąd pamiętasz?-walnęłam go w ramie.
-Nie co nie zmienia faktu, że to nasz wróg-opowiedział wsiadając do auta trzaskając drzwiami. Wsiadłam do środka i ruszyłam  z piskiem opon. Nie mogłam pohamować gniewu. Może on miał racje? Może powinnam go zabić? Nie Dar co Ty mówisz. Uspokój się, nigdy nikogo nie zabijesz. Wysadziłam niebieskookiego pod jego domem i ruszyłam w stronę swojego aby wyszykować się na imprezę. Ubrana po
40 minutach wyszłam z domu i pojechałam pod podany adres przez moja przyjaciółke. Jak tylko weszłam do środka to poczułam odór alkoholu, papierosów i zioła. Znałam te zapachy bardzo dobrze jak nikt inny. W tłumie odnalazłam  Oliwie w tłumie. Od razu ruszyłyśmy po puszki a alkoholem i zaczęłyśmy szaleć jak zawsze. Po skończonych tańcach oliw musiała iść do toalety a ja ruszyłam po kolejne piwa. W drodze ktoś złapał mnie za rękę odwrócił i mocno wpił się w moje usta. Oderwałam się jednym ruchem i  spojrzałam kto to był. Harry. Słynny Harry Styles z gangu mojego i Ted`a wroga. Zajebiście jeszcze jego mi tu brakowało.
Chciałam się odwrócić ale złapał mnie znowu za rękę.
-Nigdzie nie pójdziesz teraz jesteś cała moja-oblizał usta
-Chyba Cie pojebało chłopczyku-wycedziłam i wyrwałam się z uścisku i ruszyłam w stronę baru szukając wzrokiem blondynki. Jednak jej nigdzie nie było więc poszłam do łazienki  zobaczyć co się z nią stało. Weszłam i widok, który we  mnie uderzył był okropny. Moja przyjaciółka leżała a raczej opierała się o zarzygany kibel ledwo co kontaktując. Jak ona mogła się tak upić? Czasami nie potrafię jej  zrozumieć. Odwiozłam ją i wróciłam do siebie. Zastanawiałam się nad tym co jej się stało. Przecież ona nigdy się tak
nie upijała bez powodu..Coś musiało się stać, czułam to.
----------------
No to mamy kolejny trochę krótki ale  nie miałam czasu. Jak wam minął sylwester?:)

2 komentarze:

  1. Zostałaś nominowana do Libester Award :)
    więcej informacji tutaj: http://un-happines-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń